Historia Wielkiego Kacka - Krzysztof Leszczyński

Wielki Kack, dziś dzielnica Gdyni, był kiedyś wioską leżącą w dolinie, środkiem której płynął strumień z czasem nazwany Źródłem Marii, wpadający do rzeki Kaczej.

Po raz pierwszy wieś wymieniona została w źródłach w roku 1277 w dokumencie wystawionym przez kaszubskiego księcia Mściwoja II, który podarował ją biskupom kujawskim urzędującym we Włocławku. Zwała się wtedy Kacko (Katzco), a nazwę swą zawdzięczała rzece Kacza, o której pisano już w roku 1236 - "in flumine Cacza". Zabudowa wioski ciągnęła się wzdłuż strumienia (Potoku Źródło Marii) i obecnej ulicy o tej samej nazwie.

W roku 1301, po opuszczeniu przez oliwskich cystersów wioski Chwaszczyno (Quaschin) obie osady połączono w tzw. klucz majątku ziemskiego zwany "kluczem kackim", który przez kolejne kilkaset lat wchodził w skład dóbr biskupich. Najpierw jako samodzielny klucz, a po powiększeniu się posiadłości biskupich jako część klucza sobkowskiego (od wsi Subkowy, na południe od Tczewa).

W roku 1353 biskup włocławski nadał mieszkańcom Wielkiego Kacka przywilej lokacyjny na prawie chełmińskim, który między innymi ustanawiał stanowisko sołtysa, określał wielkość gospodarstw będących w użytkowaniu mieszkańców wioski oraz wymieniał ich obowiązki wobec biskupów bądź ewentualnych dzierżawców klucza.

W roku 1383 kilka kilometrów na wschód od Kacka w dolnym biegu rzeki Kaczej, w okolicach dzisiejszego kościoła Matki Boskiej Bolesnej w Orłowie , powstała osada stanowiąca własność rycerską. Przyjęło się mówić o niej - Mały Kack. Odtąd ten pierwszy Kack nazywano "Wielkim". Choć często, z racji władzy biskupiej nad wioską pisano też o nim: "Kack Kościelny".

Mały Kack z czasem stał się ważną osadą rzemieślniczą. Znajdowały się w nim młyny zbożowe, papiernie, cegielnie a także największe na Pomorzu skupisko kuźnic żelaza, tzw. hamerni. Pracownikami byli w większości osadnicy niemieccy - luteranie. I to oni właśnie w roku 1568 podstępnie napadli na kościół w Wielkim Kacku, okradli go, a potem spalili. Następnie zaś, stanowczo zaprzeczając stawianym im zarzutom zorganizowali zbiórkę pieniężną - rzekomo na odbudowę spalonego kościoła. Zebrane pieniądze (300 marek) wykorzystali jednak na budowę w Małym Kacku zboru luterańskiego. W 1630 do zboru przybył pierwszy pastor i wtedy powstała tu samodzielna parafia ewangelicka.

W roku 1585 odbyła się lustracja dóbr biskupich. Jej wyniki spisano w tzw. Inwentarzu dóbr stołowych biskupstwa włocławskiego. Jest w nim mowa także o Wielkim Kacku nazywanym - wsią "Kaczko". Wynika z niego, że wioska zajmowała wtedy obszar 39 "włók" ziemi rolnej, ogrodów, łąk i pastwisk. 39 "włók chełmińskich" lub inaczej mówiąc "łanów", a jeszcze inaczej - 1170 mórg gdyż jeden łan równy był 30-tu morgom. Przez stulecia obszar morgi oznaczano opisowo mówiąc, że to obszar jaki może zaorać lub skosić jeden człowiek jednym zaprzęgiem w ciągu dnia roboczego. A ponieważ w różnych częściach Europy była różna jakość gleby, zaprzęgu i narzędzi więc i obszar morgi wahał się od 0,33 do 1,07 dzisiejszego hektara. Dopiero Krzyżacy w przywileju chełmińskim z roku 1233 określili dokładnie morgę - wg. miar współczesnych - miała obszar 0,5985 hektara. Miara ta została przejęta przez Królestwo Polskie co potwierdzono konstytucją sejmu konwokacyjnego I Rzeczypospolitej.

Tak więc w roku 1585 wieś Kaczko zajmowała 39 włók czyli 700 hektarów. Folwarku w wiosce w tym czasie jeszcze nie było. Cztery włóki były w posiadaniu plebana, cztery - sołtysa, 14 - siedmiu "kmieci osiadłych". Kmiecie użytkowali też "puste włóki", których było 17, to jest takie, na których kiedyś osiedleni byli rolnicy, lecz które z różnych powodów opustoszały. Inwentarz określał też obowiązki kmieci: " z tych włók osiadłych kmiecych czternastu - na św. Marcina płacą z każdej włóki z osobna czynszu po 20 gr. (1 złoty, zwany też florenem, dzielił się wtedy na 30 groszy), po parze kur, szarwarkowego (ekwiwalent pieniężny za pracę w naturze) - po 1 zł. Z pustych włók, to jest z siedemnastu, płacić mają z każdej włóki z osobna czynszu po 2 zł.

W roku 1585 mieszkało w Wielkim Kacku w sumie około 60 osób:
sołtys nazwiska nieznanego z rodziną,

  • 7 kmieci wraz z rodzinami (przeciętnie 6 osób na rodzinę): Jakub Jesz, ? kaczmarka o nazwisku nieznanym, Jurek Karznia, Jędrzej Kopithka, Dominik Kostka, Piotr Oytha i Bartosz Szari;
  • Janus Susel - "Hakbuda" (chałupnik ?, młynarz ?) z rodziną, płacący czynszu 20 gr. i oddający 2 kury rocznie;
  • Andrys Glatter - ogrodnik (zagrodnik) mający w posiadaniu chałupę i "sztuczkę roli", czyli nie więcej niż 1 morgę za które płacił 20 gr czynszu, choć kur oddawać nie musiał.

 

Była w tym czasie we wsi karczma, stawek przy potoku, a na nim młyn o jednym kole, "któremu przydano sztuczkę roli" oraz jezioro graniczące z wioską. Roczny dochód z wioski wynosił 70 zł (florenów) w gotówce: czynszu 56 zł i szarwarkowego 14 zł, oraz "kurów 62". Odpowiadało to mniej więcej wartości jednego konia lub 60 "łokci" płótna.

Sąsiednie Chwaszczyno było nieco większe: zajmowało obszar 50 łanów, "kmieci osiadłych" mieszkało tu 16, a ponadto: sołtys, karczmarz, jeden "ogrodnik", pleban - w sumie ok. 115 osób. Przynosiło też nieco większy dochód biskupstwu - jakieś 100 zł , a do tego jeszcze w naturze 82 kury - rocznie.

Sytuacja kmieci z Kacka, podobnie zresztą jak wielu innych im podobnych z Pomorza Gdańskiego, znacznie różniła się od sytuacji pańszczyźnianych chłopów z reszty Królestwa Polskiego. Tam w XVI wieku przeciętne chłopskie gospodarstwo liczyło pół łana ziemi, a w I połowie wieku XVII jeszcze się zmniejszyło - do tzw. ćwiartki łana. Po kilka łanów miała co najwyżej drobna szlachta zagrodowa. Na Pomorzu zaś kmiecie byli osiadli z zasady na dwóch łanach, a niejednokrotnie użytkowali po 3 - 4 czy nawet więcej łanów, a stopień ich zamożności był zdecydowanie wyższy. W Polsce centralnej i południowej chłopi byli "przywiązani" do gospodarstwa i wioski nie mogąc jej opuścić bez zgody właściciela. Na Pomorzu kmiecie z zasady byli "wolni" tworząc swoisty stan pośredni między szlachtą, a chłopami. Nazywano ich "gburami", a ich gospodarstwa "gburstwami". W dobie zaborów określano ich słowem "bauer".

W roku 1626 Pomorze Gdańskie najechali Szwedzi. Walki zbrojne były niezbyt uciążliwe dla mieszkańców i koncentrowały się głównie w rejonie Pucka. Dla pomorskich wiosek większym zagrożeniem były rabunki i kontrybucje. Najpierw rabowali Szwedzi, później zaś polskie oddziały zaciężne pułkownika Bąk - Lanckorońskiego, które nie otrzymawszy żołdu w takim wymiarze, jaki uważały za stosowne zaczęły pieniądze ściągać bezpośrednio z wiosek nakładając na nie wysokie kontrybucje. Tylko w starostwie pruskim ściągnęły w ten sposób ponad 48 tysięcy złotych - kwotę ogromną, zważywszy, że roczny czynsz z łana ziemi niejednokrotnie nie przekraczał jednej złotówki. Z drugiej jednak strony kwota ta dobitnie pokazuje jak zamożni byli pomorscy gburzy.

Pewne straty ponieśli też mieszkańcy Kacka mimo, że ich wieś leżała w pewnej odległości od terenów na których operowały wojska. Były też inne zmiany - kto wie, czy nie istotniejsze dla wioski. W I połowie XVII wieku. założono tu folwark do którego włączono "puste włóki", dzierżawione przez gburów, oraz pole należące dotąd do sołtysa. W sumie folwark zajął 20 łanów ziemi, a jego zabudowania wzniesiono w rejonie dzisiejszej ul. Starodworcowej. A jak już powstał folwark trzeba było by ktoś pracował na jego polach. Osadzono więc w folwarku trzech "ogrodników", a przede wszystkim zniesiono gburom "opłatę szarwarkową" zobowiązując ich do pracy w folwarku: w zimie jeden dzień w tygodniu, zaś "we żniwa w każdy dzień". Oczywiście niezależnie od tego gburzy płacili czynsz roczny od użytkowanej ziemi: jedną złotówkę w gotówce i po parze kur - z każdej włóki.

W roku 1645 w Kacku pojawili się urzędnicy z biskupstwa celem dokonania spisu majątku znajdującego się w wiosce. Odnotowali:

- W tej wsi (Kacko) folwark: dom niemały z pruska w cegłę murowany, dachówką nakryty, zewsząd dobrze opatrzony. Do sieni wchodząc - drzwi na żelaznych zawiasach, okna żadnego w sieni nie masz. Po prawej stronie drzwi do izby z zawiasami żelaznymi i klamką: izba niemała, w niej okien 5 całych, piec zielony dobry, stołów 2, ławy dokoła. Z tej izby drzwi z zamkiem do izdebki, okno jedno całe, w niej ławy 2, stolik l. Z tej izdebki dwoje drzwi z żelaznymi zawiasami i zamkami, z wielkiej izby do izdebki drzwi na zawiasach żelaznych, okno w niej jedno. Idąc na górę wschód dobry i drzwi, połap wszędzie cały.
- Naprzeciw temu domek czeladny w glinę lepiony, drzwi wszystkie na zawiasach żelaznych i klamki i okna niedobre.
- Browar niemały w glinę lepiony, dachówką nakryty, podparty zewsząd. W tym browarze kocioł na 3 beczki; słodowna kadź ciekła do zamoczenia schodów, połap wszędzie cały, drzwi wszędzie na żelaznych zawiasach, klamki. Zamek jeden, okno jedno.
- Stodoła o dwu klepiskach, częścią w deski, częścią w glinę lepiona, zewsząd podparta z dworu; u stodolnych wrót kuny żelazne.
- Owczarnia stara, także szopa, owiec pożytecznych starych 200, ale są w arendzie u pana Oleśnickiego i nie należą do tego inwentarza.
- Stajenka na koni 6 dobra; wrota na żelaznych zawiasach z kuną.
- Sadzawka przy domie jedna, w ogrodzie 2.
- Młyn na strudze, która przez wieś idzie i w której pstrążki się znajdują: kół dwie, naprawy potrzebuje.
- Dorodny sadek też jest przy dworze wiśniowy.
- Lasy tu nieźle przerzedzone.
- Jezioro też jest na 5 toni przy wiosce.
- Gburów w tej wsi 5, każdy ma włóki 3 i zwierząt od 11 do 17: koni, wołów i krów;
- Plebańskich włók też 4 (do plebana chwaszczyńskiego należących). Kościółek niewielki.


Według "inwentarza" - w roku 1645 mieszkało w Kacku w sumie nieco ponad 40 osób:

  • pięciu gburów z rodzinami: Tomek Kaszuba, Wojciech Kaszuba, Lorek Kopytek, Adam Kujan i Piotr Polak. Jedno "gburstwo" należące do niedawna do Jerzego (nazwiska nie podano) było opuszczone przez gospodarza, a to przez to, że "wilki woły i konie pojedli" i gbur nie miał ani jak swojej ziemi uprawiać, ani też szarwark wykonywać.
  • młynarz wraz z rodziną,
  • trzech "ogrodników" o nazwiskach Bula, Piska i Job, zapewne bez rodzin, gdyż nie dano im ani ziemi, ani chałupy, wyraźnie odnotowując, że "nie mają nic"
  • oraz być może zarządca folwarku wraz z rodziną, o który jednak inwentarz nie wspomina.

Wynika z tego, że te 60 lat po roku 1585 nie były łatwe dla mieszkańców Kacka. Liczba ludności spadła o 20 osób, a spośród dawnych rodzin gburskich ostała się tylko rodzina Kopytek, kiedyś zwana Kopithko. Pozostałe gdzieś przepadły: może zginęli lub wymarli na zarazy roznoszone przez przemieszczające się armie, może nie byli w stanie opłacać wyznaczonego czynszu, lub porzucili ziemię buntując się przeciw wprowadzonemu obowiązkowi pracy na polach folwarku. Albo po prostu przenieśli się w inne okolice. Wielu byłych gburów trafiało np. do Gdańska, który w roku 1620 liczył już ponad 60 tysięcy mieszkańców. Podobnie było także w sąsiednim Chwaszczynie, gdzie także spadła ilość gburów i zmniejszyło się zaludnienie.

Jeszcze większe zmiany przyniósł wiek XVII, a zwłaszcza lata 1655 - 60, które w historii Polski nazwano "potopem". Długoletnia wojna ze Szwedami, choroby, głód spowodowały, że Pomorze Gdańskie zostało spustoszone: jego zaludnienie spadło o 60%, a co dziesiąta wioska uległa zniszczeniu. Nie inaczej było i w Kacku, w którym ostały się tylko dwie rodziny gburskie i to znacznie zubożone w minionych latach. W efekcie doszło do tego, że nie było komu pracować w tutejszym folwarku. Po wojnie sprowadzono więc do wioski nowych osadników rekrutując ich spośród ludzi, którzy w czasie "potopu" stracili swe domostwa i majątek, a także spośród "ludzi luźnych", którzy nie mając stałego miejsca pobytu wędrowali po kraju w poszukiwaniu zarobku. Byli wśród nich chłopi uciekający przed wyrokami sądowymi, zubożała szlachta, zwykli włóczędzy. Osadzono ich jednak w Kacku na innych już zasadach. Dano im chałupy i niewielkie kawałki ziemi, w zamian zobowiązując do pracy na polach folwarku. W ten sposób w II połowie wieku XVII kompletnie zmienił się charakter Kacka - z zamożnej osady wolnych gburów stał się pańszczyźnianą wioską funkcjonującą głównie dla potrzeb folwarku.

Po "rewizji" wioski w roku 1685 zapisano:
Poddani w Kackach.
Naprzód gburowie:
1. Jurek Wrubel - trzyma włókę jedną, daje zł. 20 i robić według zwyczaju powinien, to jest orać, siać i kosić. Wołów ma 4, konia 1, krów 2. Kur na rok powinien dać parę, zboże pańskie zawieść do Gdańska;
2. Hans Orzyszko - trzyma włókę jedną, daje 20 zł i to robi, co i Wrubel. Wołów ma 4, koni nic, krowy żadnej.
Ogrodników jest 6:
1. Maciek Pawąsz - ma wołów 3, krów 2;
2. Drugi Jurek Połczyna - wołów nie ma, jeno jedną krowę;
3. Józef Szelągowski - ma wołów 2, krów 1;
4. Matys Bryzt - ma wołów młodych 4, krowę 1;
5. Hans Derynk - ma wołów 3, krowę 1;
6. Jakub Długi ma wołów 3, krowę 1.
Robią co im każą, ale im jeść i pić trzeba dać i po morgu roli mają.
Jurek Szyplak - karczmarz - ma wołów 2, koni 3, krów 3, owiec 30, rolę ma osobna do karczmy przypisaną i 2 niwy pańskie; daje złotych 6 i piwo szynkuje.
Leśny jest, ale mu ze dwora płacą.
Ogrodów jest 3: kapustą, jarmużem, lnem i anyżem zasiane, a czwarty na rzepę zostawiony.
Siana ma być wozów plus minus 15. Staw 1 młyński, sadzawek 4 i sadz na ryby. W ogrodzie jednym są też wiśnie, ale inszych nie masz fruktów.
Młyn jest w Kacku o jednym kole, z którego dawano zł 100 na rok, ale teraz spustoszały, dopiero go restaurują i kamień nowy, kupiony dla niego. (…)
Las różny jest, ale też już nadcięty dobrze: znajduje się w nim dębina młoda, osina, grabina, buczyna i sośnina.
Jezioro jest jedno, łowi się w nim szczupak, karaś i lin, okuń i płotka, pstrągi się też małe czasem biorą w rzece wiejskiej.


Kościół w Wielkim Kacku odbudowano dopiero w roku 1686, wg innych źródeł - jeszcze przed 1645 rokiem. Drewniany - pod wezwaniem św. Wawrzyńca (pamiątką z tego okresu jest obraz św. Wawrzyńca, który zachował się do dziś i znajduje się w obecnym kościele). Nowo wybudowany kościół nie miał jednak własnego proboszcza i stanowił filię parafii w Chwaszczynie. Parafia oprócz Chwaszczyna i Wielkiego Kacka obejmowała jeszcze Tuchom, Kolonię (później Dohnasberg), Mały Kack i Kolibki. Tak więc jej granice sięgały do samego Bałtyku. Na mocy bulli "De salute animarum" z 1821 r. obszar parafii powiększono o Mały Tuchom, Nowy Tuchom, Osowę (Espenkrug), Karczemki i Chwarzno. Należały do parafii także śródleśne przysiółki: Legan i Krykulec (Kruckwald). Bywało tak, że tą wielką parafią opiekował się tylko jeden duszpasterz, który odprawiał niedzielne nabożeństwo kolejno - raz w Chwaszczynie, raz w Kacku, a od końca XVIII wieku jeszcze w nowo wybudowanym kościółku w Kolibkach. Dopiero w 1895 r. podczas choroby ks. proboszcza Jana Bonina przybył do parafii pierwszy wikariusz. Od tego czasu do roku 1903 parafią opiekowało się dwóch księży.

W 1895 roku w Wielkim Kacku w miejsce starego wzniesiono nowy kościół, murowany, w stylu neogotyckim. Zaś w roku 1903 Wielki Kack wydzielono z parafii chwaszczyńskiej i na jego terenie utworzono nową parafię, do której włączono Mały Kack i Kolibki, te ostatnie na prawach "filii" (w 1927 powstała tu odrębna parafia). Parafia liczyła wtedy w sumie 1549 osób z czego 915 mieszkało w Wielkim Kacku.

OPIS FOLWARKU W KACKACH

Anno Domini 1685
(Revisio bonorum Clavis Kacensis)

Naprzód w Kackach wchodząc w podwórze jest brama na słupach drewnianych z zawarciem wrót na pałąkach żelaznych i z kuną do zamknięcia; na tej bramie jest komora tj. więzienie na chłopy z posową i podłogą złą; ta dachówką pokryta, która potrzebuje poprawy; do niej drzwi złe na zawiasach i hakach żelaznych, z wrzeciądzem i skoblem.
Dwór, do którego wchodząc, do sieni drzwi na zawiasach żelaznych z zamkiem i antabą żelazną, bez klucza. W tym budynku do izby po prawej ręce wchodząc, tam są drzwi do izby wielkiej; w tej izbie okna cztery dobre, piec zielony dobry, stół z szufladą na spodku bez zamka, około stołu dwie ławy przy ścianach stolarskiej roboty, szafa przy drzwiach o dwóch schowaniach i z zameczkami, kluczami, przy szafie deska przybita z wałkiem na ręcznik, na ścianie listewka przybita do wieszania strzelby; w tej izbie podłoga z tarcic powariowana i dziury miejscami w tej podłodze są.
Z tej izby jest izdebka w tyle pieca, drzwi do niej także na zawiasach z zamkiem, kluczem i antaba; w tej izdebce dwa okna dobre, pieca nie masz, stolik jest mały, ława pod oknem jest jedna, podłoga z tarcic także dziurawa.
Z tej izdebki drzwi do sieni na zawiasach, z zamkiem bez klucza: w sieni zaś przy ścianie szafa stara dębowa stoi z drzwiczkami na wierzchu kracianemi, a na spodku gładkiemi, bez zamknięcia. W tej sieni znowu po lewej stronie jest izdebka mała; w niej okna dwa, piec zielony, stary, stolik zły. Podle tej izdebki w sieni kuchenka murowana ze drzwiami na zawiasach; z drugiej strony kuchenki jest spiżarka z zawarciem na zawiasach i zamek z kluczem we drzwiach; w tej okno szklane z prętami żelaznymi trzema.
Z tej zaś sieni drzwi na ogród złe i ściana podle nich zła, która potrzebuje naprawy; z tej sieni jest okno przy drzwiach na podwórze, w którym nie masz okna tylko okiennica drewniana na zawiasach.
Na górę i dach jest schodek deskami obity i drzwi na zawiasach, skobel i wrzeciądz do zamknięcia. Dach na tym budynku guntami położony, który już stary, ale dobrze naprawiony, że nie ciecze. Ex opposito stare domostwo, sień i izba, komora, w izbie okna złe, szklane, piec jest, drzwi na zawiasach niedobre, z sieni piec na ogród do chleba pieczenia murowany, pod sienią piwnica zła, w której piwo stawiają podczas lata i zimy.
Browar w podwórzu podparty, ten nakoło potrzebuje poprawy znacznej; na browarze dach położony dachówką, ten potrzeba przełożyć, bo wszędy ciecze. W browarze kocieł dobrze naprawiony, kadzi jest dwie, trzecia mała kadka w izbie, czwarta kadź do zalewania słodów, beczek piwnych jest 13, te na pół złe, potrzebują naprawy. (…)
Przy browarze nad sadzawką kubeł okowany do wody nalewania do browaru, przy drągu blachy żelazne. W tym browarze drzwi trzy: wprzód do browaru, drugie do izby, trzecie z browaru do wody nad sadzawką, z drewnianą zaporą wewnątrz.
Stodoły dwie: jedna we dworze, potrzebuje poprawy znacznej, druga przede dworem, ta cała zła, która się lada kiedy wywróci, bo zgniła i upadła.
Obora, owczarnia i ta zła; przy owczarni stajnia, nad tą spicherek i ten potrzebuje poprawy tj. podparcia i podważenia i poprawy z wierzchu.
Naprzeciwko jest szopa dla bydła tj. krów i wołów i ta zła, potrzebuje poprawy i z wierzchu całego dachu.

W połowie wieku XVIII w Wielkim Kacku mieszkało około 15 - 20 rodzin, a ponieważ rodziny były wielodzietne, z zasady też wielopokoleniowe ogólna liczba mieszkańców sięgała 150 osób. Wszyscy byli poddanymi biskupa kujawskiego. Niemal całą ziemię uprawną zajmował biskupi folwark dawany w użytkowanie kolejnym dzierżawcom na podstawie kilkuletnich kontraktów. W połowie XVIII wieku wieś i folwark dzierżawił od Kościoła najpierw Joannes von Jasiński, a po nim Franciscus von Lewinski i to oni korzystali z pracy pańszczyźnianej kackich gospodarzy.
W posiadaniu mieszkańców oprócz domów i zabudowań gospodarczych znajdowały się jedynie niewielkie pola liczące nie więcej niż kilka mórg ziemi. Niewielkie - bo w Kacku nie było już gburów - czyli pełnorolnych gospodarzy. Większość zaliczała się do kategorii "Bauern Kossäthen" czyli była zagrodnikami. Było też kilku "Instleute" czyli komorników. Ci nie posiadali nic - ani ziemi, ani chaty, pracowali w folwarku w zamian za dach nad głową.

W prowadzonej w parafii chwaszczyńskiej księdze chrztów za lata 1747 - 1776 w Wielkim Kacku najczęściej powtarzają się nazwiska: Alman, Aniołkowski, Anulkowski, Dering (Derynk), Dupka (Dufka), Elward (Elwart), Gromacki (Gromadzki), Hylbrandt, Itrich (Itrig, Itrik, Itrykowski), Kaszuba, Kesling (Keslinkowski, Kiezlinkiewicz), Koperschmit, Krokou (Krokon), Krol (Król), Margryion, Mazurowski, Palasz, Potrikus (Potrykus), Schneder (Szreyder), Spretka, Szyc (Szyca, Szycz), Ustarbowski, Wenzel (Wensel, Weicel), Węzeł, Witbrod, Wrobel (Wróbel), Wrosz (Wroż) i Zalcer.

Oprócz wymienionych pojawiają się też inne nazwiska osób, które krócej lub dłużej mieszkały w Kacku, czyli: Aga, Belau, Blok, Bork, Brzeski, Brzostowski, Cybula, Cych, Czerwiński, Grabinski, Grenholc (Grinholtz), Grosz, Jankowski, Jasinski (nie mylić z von Jasińskim), Kazubowski, Kolp, Kryzel, Lachowski, Niemiec, Nipa, Peta, Prentak, Treder, Wrzos i Zweir.

5 sierpnia 1772 roku w Petersburgu Rosja, Prusy i Austria podpisały traktat przewidujący częściowy rozbiór Polski. W myśl traktatu Pomorze Gdańskie (chwilowo bez Gdańska) miało przypaść Królestwu Prus. Wkrótce potem, nie czekając na zatwierdzenie postanowień traktatu przez polski Sejm (co nastąpiło jesienią następnego roku) pruskie wojska weszły do wszystkich większych miast na Pomorzu i nie napotykając oporu przystąpiły do organizowania nowej administracji. Od początku 1773 roku dawne polskie Pomorze Gdańskie stało się pruską prowincją "Westpreussen" ze stolicą w Kwidzyniu (a od 1793 r. - w Gdańsku), a Wielki Kack, czy jak go niekiedy nazywano "Kack Kościelny" stał się odtąd "Gross Katz".

Jesienią 1772 przedstawiciele nowej władzy pojawili się także w Kacku. Spisali majątek należący do biskupa kujawskiego Erbherra, oszacowali wartość folwarku. "Majątkiem" kackich gospodarzy specjalnie się nie zajmowali, bo też formalnie nie stanowił on ich własność. Odnotowali jedynie, że biskup oprócz folwarku ma w Wielkim Kacku 15 rolników - zagrodników ("Bauern Kossäthen") i kilku komorników ("Instleute"), a cała populacja liczy 199 mieszkańców.

A potem minęło lat dziesięć.

W roku 1783 z mocy dekretu władz pruskich doszło do sekularyzacji czyli "przejęcia" przez władze świeckie majątku kościelnego. Folwark, a także pola będące w użytkowaniu kackich gospodarzy stały się własnością państwa pruskiego. Folwark, mocno już wówczas zaniedbany, został oddany w dzierżawę Adamowi Fritz, który zobowiązał się, że w ciągu trzech następnych lat odbuduje folwark. Niewiele jednak wyszło z tych planów.

Jeśli chodzi o mieszkańców Kacka to w ich życiu niewiele się zmieniło. Nadal byli przywiązani do ziemi i swego miejsca zamieszkania, nadal pola które uprawiali nie były ich własnością, nadal też byli obowiązani do świadczenia pańszczyzny i ponoszenia różnych innych ciężarów. Dopiero nowy, nadchodzący wiek miał przynieść zasadnicze zmiany.

Krzysztof Leszczyński